Główne amerykańskie indeksy giełdowe zakończyły sesję na minusie w związku z rosnącymi napięciami geopolitycznymi i obawami o nową falę inflacji. Inwestorzy coraz uważniej śledzą rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie konflikt trwa już szósty dzień, co zwiększa niepewność na rynkach finansowych.
Poinformowała o tym międzynarodowa agencja informacyjna Reuters. Analitycy zauważają, że zaostrzenie sytuacji może wywołać dodatkową presję inflacyjną, która skomplikuje decyzje dotyczące dalszej polityki pieniężnej Rezerwy Federalnej USA.
Pomimo ogólnego spadku na rynku, indeksy otrzymały pewne wsparcie od sektora technologicznego. Broadcom opublikował optymistyczną prognozę, zgodnie z którą jego przychody ze sprzedaży układów scalonych do systemów sztucznej inteligencji mogą przekroczyć 100 miliardów dolarów w przyszłym roku. W kontekście tego oświadczenia akcje producenta układów scalonych wzrosły o 2,9%.
Jednocześnie nie widać oznak rychłego zakończenia konfrontacji militarnej między Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Izraelem z jednej strony a Iranem z drugiej. Mimo to indeksy giełdowe na Wall Street w tym tygodniu wykazały lepszą dynamikę niż na giełdach europejskich i azjatyckich. Głównym czynnikiem była stopniowa odbudowa akcji spółek technologicznych, które poniosły znaczne straty podczas masowej wyprzedaży w lutym.
Wzrost sektora technologicznego w poprzedniej sesji pozwolił indeksowi Nasdaq Composite odrobić wszystkie straty poniesione w bieżącym tygodniu. Jeśli dodatnia dynamika utrzyma się do końca sesji w piątek, indeks ma szansę zakończyć tydzień w „zielonej strefie”.
Dodatkowym czynnikiem niepokojącym inwestorów pozostają zakłócenia w globalnej żegludze. Chodzi przede wszystkim o strategicznie ważną Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw energii. Wszelkie opóźnienia lub ograniczenia w tym regionie mogą prowadzić do wyższych kosztów transportu i wyższych cen energii.
Eksperci podkreślają, że może to dodatkowo zwiększyć presję inflacyjną w gospodarce światowej, zwłaszcza w otoczeniu, w którym amerykańskie cła handlowe utrudniają przewidywanie dalszych kroków Rezerwy Federalnej.
Inwestorzy uważnie obserwują również sytuację na rynku ropy naftowej. Wszelkie sygnały o wzroście cen ropy do 100 dolarów za baryłkę mogą wywołać nową falę turbulencji na rynkach finansowych. Dlatego uczestnicy obrotu aktywnie reagują na informacje, które mogą wskazywać na możliwą deeskalację lub wręcz przeciwnie – dalsze zaostrzenie konfliktu.
e-finance.com.ua
